Beggars Banquet (Bankiet Żebraczy), czyli jak żyją w Polsce artyści?
Można protestować na różne sposoby. Można zaopatrzyć się w koktajle Mołotowa, przedefilować z transparentami przez centrum miasta albo przykuć się do drzwi jednej z państwowych instytucji. Organizatorzy Bankietu Żebraczego, imprezy, która w ubiegły piątek odbyła się w galerii f.a.i.t. przy ul. Pijarskiej w Krakowie, zdecydowali się na coś zupełnie innego. Swój sprzeciw wobec planowemu ograniczeniu przez miasto wydatków na kulturę, postanowili manifestować poprzez Żebraczą Maskaradę oraz tańce na grobie kultury, której, najwyraźniej, prorokują rychłą śmierć.
Każdy z przybyłych na miejsce gości, który wcześniej nie przygotował sobie żadnego przebrania, mógł dołączyć do zabawy i wybrać coś dla siebie ze stosu ubrań przygotowanych przez organizatorów. Ponadto, wszyscy chętni mogli uczestniczyć w sesji fotograficznej realizowanej na miejscu przez Marcina Ziębę. Przedsięwzięcie miało na celu sportretowanie protestującej grupy artystów oraz wszystkich udzielających im poparcia.
Następnie doszło do ostentacyjnej dewastacji i spalenia w kominku dzieł sztuki, które nie sprzedały się na zorganizowanej uprzednio aukcji. Wieczór zakończyły spontanicznie zaimprowizowane tańce.
Mimo iż gości było wielu, atmosfera, która towarzyszyła wydarzeniu, była familiarna i pozbawiona artystycznego zadęcia. Gdyby nie symboliczny, finalny akt spalenia dzieł sztuki, można było odnieść wrażenie, że nie różni się ona niczym od zwykłej karnawałowej imprezy. Dlatego mógł zawieść się ten, kto spodziewał się gorącej dyskusji w kuluarach czy jakichkolwiek deklaracji ze strony organizatorów. Wydaje się, że chcieli raczej zwrócić uwagę na problem poprzez prześmiewcze ukazanie ludzi związanych z krakowską sztuką jako żebraków. Na pewno w takim właśnie położeniu znajduje się obecnie wiele instytucji kulturalnych w mieście. Pozbawienie ich pieniędzy z magistratu, stawia bowiem pod znakiem zapytania istnienie tak ważnych wydarzeń jak festiwale Sacrum Profanum czy Boska Komedia. Ich organizatorzy będą teraz musieli poszukać wsparcia u prywatnych sponsorów. Miejmy nadzieję, że uda im się zgromadzić odpowiednie środki, gdyż są one nie tylko atrakcyjne dla krakowian, ale także pełnią ogromną rolę w promocji miasta jako kulturalnej stolicy Polski.
Nie należy tez zapominać o wielu artystach korzystających ze stypendiów i grantów. Organizatorzy Bankietu Żebraczego podkreślali w opisie wydarzenia, że polski rynek sztuki nie jest na tyle jeszcze rozwinięty, by mógł przynieść wymierne korzyści finansowe ludziom z nim związanym. Dlatego też planowane zmiany w budżecie mogą oznaczać, że stracą oni ważne źródło dochodów.
Na koniec, wspomnę jeszcze o samej galerii. Jej właściciele deklarują, że w miejsce klasycznych wystaw czasowych, zamierzają skupić się na organizacji jednorazowych eventów. Warto zatem monitorować sytuację, gdyż zlokalizowana w pobliżu Plant niewielka galeria może być miejscem bardzo interesujących wydarzeń na kulturalnej mapie Krakowa.





