Wystawa Kozyry: wszyscy są zadowoleni!
Nie ma chyba większego komplementu dla współczesnego artysty, niż określenie jego sztuki mianem haniebnej. Katolicy manifestują swój sprzeciw wobec obrazoburczych prac Katarzyny Kozyry, a tymczasem Muzeum Narodowe w Krakowie przeżywa oblężenie.
Powszechnie wiadomo, że bunt to natura okresu pokwitania. Okres ten charakteryzuje się rożnymi cechami. Do nich zaliczyć możemy, buńczuczność, hardość, nieobliczalność, ale również niewiedzę i naiwność. Najczęściej jest tak, że na barykady walki o przyzwoitość w pierwszych rzędach idą młodzi, jurni romantycy.
Wczoraj przed Muzeum Narodowym w Krakowie swój sprzeciw wobec prac Katarzyny Kozyry manifestowali katolicy. Romantycy z Krucjaty Młodych z pewnością mogą być godni podziwu. W strugach deszczu czytali swój list skierowany do pani dyrektor Zofii Gołubiew. Napisali w nim m.in.: „Zastanawiające jest, jak pani dyrektor godzi swój deklarowany publicznie katolicyzm z promocją tak odrażającej, wulgarnej i tandetnej pseudosztuki”. Wyjaśniali też swoje oburzenie, powołując się na „wulgarną nagość” i stawali w obronie najmłodszych odbiorców sztuki, by obronić ich przed zgorszeniem.
Cień porażki na ich protest rzuciła pani dyrektor Gołubiew pytając o wrażenia z wystawy. Protestujący bez zażenowania odpowiedzieli wtedy: „yy… myśmy nie widzieli”. Zapytani już przez dziennikarzy o to, co najbardziej ich oburza, z ujmującą szczerością odpowiedzieli, że „krzyż a na nim nagie ciało”.
Mam nieodparte wrażenie, że ich protest, to nie tyle sprzeciw wobec prac Kozyry, ale manifestacja własnego niezadowolenia z marginalizowania. Mam nadzieję, że obecność mediów na proteście, dostatecznie połechtała ego manifestantów. Kiedy zaś członkowie Krucjaty Młodych z uporem godnym lepszej sprawy mylili Nieznalską z Kozyrą i ze łzami w oczach błagali o zwrócenie na nich uwagi, przed kasą biletową Muzeum Narodowego, kolejka amatorów sztuki zawijała kolejne serpentyny nie mieszcząc się już w muzealnym holu. Wszyscy wyszli więc na swoje.
Gdyby nie Krucjata Młodych, Kozyra przeszłaby w Krakowie bez większego echa. Artystka z pewnością wykorzysta pokrzykiwanie katolików w swojej kolejnej wystawie. Wiemy, że otrzymała stosowną dokumentację. Z drugiej strony protestujący zrobili też swoje. Wszyscy ich zauważyli, dziennikarze opisali, świat komentuje.
autor: Błażej Strzelczyk






