„Łódź była dla nas jak mekka, do której ciągnęliśmy. Pamiętam stary Dworzec Centralny, jego drewniane schody z odkrytym peronem, na którym świtem pojawiały się tłumy studentów, reżyserów, młodych aktorek i aktorów. Wystawaliśmy na tym dworcu, czekając na nasze ukochane pociągi do Łodzi. A w Łodzi czekała ulica Łąkowa, wytwórnia i hale. Mnóstwo rzeczy się w nich kręciło. Żyliśmy w kolorowej bajce. Na korytarzach kłębiła się masa ludzi, mieszały epoki, ...